Spróbowała przemówić i zawołała ochryple: „Mason”.
Słysząc swoje imię, mężczyzna mocniej zacisnął ramiona wokół niej, chowając twarz w jej ramieniu i mrucząc: „Jestem tutaj. Jestem przy tobie”.
Janet wzdrygnęła się lekko i przygryzła wargę, a jej oczy zaszły łzami. Jak to możliwe? Jak sprawy mogły przybrać taki obrót? Prawie zabiłam go własnymi rękami!
„Nie płacz, skarbie”, powiedział niskim, zach






