Ochroniarz skinął z szacunkiem głową, po czym Mackenzie odwróciła się i odeszła.
Emmanuel wciąż szedł za nią, wyrażając lekkie przeprosiny. „Mackenzie, czy znowu przesadziłem i sprawiłem ci kłopot?”
„To nie twoja wina”.
Choć nie chciała robić wokół tej sytuacji wielkiego szumu, nie obwiniała go. To była wina tych szumowin od Huberta, którzy sami sprowadzili na siebie nieszczęście. Jak śmieli wycin






