Z perspektywy trzeciej osoby
Sterling podjął decyzję: dzisiaj nie wystawi nawet stopy poza Posiadłość Alfy Bloodstone.
Nie wtedy, gdy Ophelia, wtulona w jego ramiona, wciąż wracała do zdrowia.
Zamierzał zostać, strzec jej i nad nią czuwać.
Ale telefony nie przestawały dzwonić.
Jeden po drugim wibrowały w ich leżu: z rady korporacyjnej Bloodstone, z Pawilonu Uzdrowicieli Watahy, ze starej, rodowej






