Z perspektywy trzeciej osoby
Sterling, którego plecy były przemoczone, wbił w nią spojrzenie. – Dostałaś?
Ophelia zamrugała, zaskoczona. – Nic mi nie jest.
To było tylko wino. Chlupot płynu, nic więcej. Jeśli już, to Sterling przyjął na siebie większość wilgoci.
– Twój płaszcz jest mokry. Idź się przebrać – mruknął, a jego pazury musnęły jej dłoń, gdy ją prowadził. – Chodź ze mną.
Ophelia zaśmiała






