Z perspektywy trzeciej osoby
Po tych słowach matka Belli ruszyła natychmiast do wyjścia, zamierzając zabrać córkę ze sobą.
Ale Bella ani drgnęła.
– Bello – zawołała łagodnie matka.
Bella spojrzała na czekającą na nią rodzinę, a potem na Dominica, którego policzki płonęły od narkotyku, nie mogąc ukryć ukrytej pod nim bladości. Jej palce zacisnęły się w dłoniach, pazury wbiły się w ciało.
Po długiej






