Tessa
Nogi ugięły się pode mną. Korytarz zdawał się kołysać, i przez chwilę myślałam, że zemdleję prosto na hotelową wykładzinę.
„Co?” To słowo wydobyło się ze mnie jako dławiony szept.
Gideon wyciągnął ręce, podtrzymując mnie za ramiona. „Usiądźmy”, wymruczał, sprowadzając mnie na podłogę. Zsunęliśmy się po ścianie, aż usiedliśmy ramię w ramię, plecami opierając się o kiczowatą tapetę w kwiaty na






