Tessa
Las wokół nas był cichy, nie licząc delikatnego szelestu liści nad głowami, gdy wiatr przeciskał się między drzewami. Światło słoneczne przesączało się przez sklepienie koron, rzucając cętkowane wzory na poszycie.
To był piękny dzień. Idealny na moją pierwszą przemianę od prawie dekady.
– Jesteś gotowa? – zapytał Gideon, opierając się o pobliskie drzewo.
Skinęłam głową, choć w żołądku czułam






