Tessa
– Gdzie?
– Przy wschodniej ścianie – odpowiedział Gideon. – Starsza kobieta, siwe włosy upięte w kok, w granatowej sukience. Brooks powiedział, że nazywa się doktor Rhoda.
Rozejrzałam się i natychmiast ją dostrzegłam – drobną kobietę, wyglądającą na około sześćdziesiąt lat, sączącą szampana i kiwającą grzecznie głową, gdy jakiś mężczyzna w drogim garniturze zanudzał ją rozmową.
Nie wyglądała






