Tessa
Kamień zniknął.
Skradziony nam sprzed samego nosa.
– Gideon – wykrztusiłam, odwracając się gwałtownie w jego stronę. – Nie ma go.
– Jak to: nie ma go? – zażądał wyjaśnień, przepychając się obok mnie, by sprawdzić to na własne oczy. Jego oczy rozszerzyły się, gdy zobaczył pustą przestrzeń, w której powinien znajdować się artefakt. – Kurwa.
Moje myśli pędziły jak szalone. To musiała być Katari






