Tessa
Ranek pogrzebu Brooksa był szary, zimny i dżdżysty, co dość dobrze pasowało do okoliczności. Stałam przed lustrem, mechanicznie naciągając prostą czarną sukienkę, podczas gdy Gideon w tle ponuro poprawiał krawat. Jego oczy na chwilę spotkały moje, a usta wygięły się w cienkim uśmiechu pozbawionym humoru. Ja tylko spuściłam wzrok na stopy i westchnęłam.
Oboje niewiele mówiliśmy przez cały ran






