Wynter oniemiała. Czy to miało być uznane za niezdrową praktykę w ich rodzinie?
Nie chciała psuć Daltonowi nastroju, zwłaszcza że i tak był już dojną krową, którą właśnie skubano.
Pochylając się lekko, szepnęła do Wolfa:
— Naprawdę chcesz, żeby ten rozpieszczony paniczyk jechał z nami? On nie poradzi sobie w pociągu. Zamierzasz wziąć odpowiedzialność za opiekę nad nim?
Wynter używała niemal profes






