Wolf nie chciał marnować czasu na czczą gadaninę z tym czymś. Chciał tylko sięgnąć i odgryźć kęs. Potem zabrałby to ze sobą i wrzucił na grill. Z odrobiną soli i pieprzu byłoby pyszne.
Jednak Wynter sięgnęła rękami, ujęła jego policzki i uniosła mu głowę. W jej głosie brzmiało rozbawienie, gdy powiedziała: — Ten człowiek jest na tyle miły, że nam pomaga. Zachowujesz się przerażająco.
Następnie Wyn






