Mortimer, zazwyczaj tak spokojny i opanowany, wbiegł gorączkowo, trzymając w dłoni telefon. Spojrzał na Theo z radością na twarzy.
Na miejscu było też kilku innych prezesów firm współpracujących z rodziną Yarwoodów. Chcieli wywęszyć, gdzie podziewa się Dalton. Kiedy usłyszeli słowa Mortimera, wyglądali na mocno zaniepokojonych!
Czyż nie mówiono, że nie są w stanie nawet zlokalizować porywacza? Jak






