Anna zwolniła krok i podeszła do krawędzi łóżka. Wtedy zobaczyła, jak on wykasłuje świeżą krew.
Jaskrawoczerwona krew splamiła jego mnisie szaty.
Było oczywiste, że jest w fatalnym stanie. Jego brwi były mocno ściągnięte z powodu bólu rozrywającego ciało. Mimo to trzymał w dłoniach pilnik, nieustannie wygładzając i kształtując jadeit.
Był tak skoncentrowany na rzeźbieniu, że nie zwracał uwagi na k






