Punkt widzenia Viktora
— Nie ma już potrzeby czatować pod moją bramą. Znajdziesz swoją towarzyszkę w swoim domu.
Poinformowałem Rourke’a. Podniósł wzrok znad swojej skulonej pozycji, rzucając mi twarde spojrzenie.
— Zagraleś mną — warknął.
— Nie, Rourke. Zostałeś ograny. Jest różnica. Dlaczego? Bo nikt tobą nie grał. Teraz przestań być cholernym mazgajem i wynoś się z mojej watahy. Straszysz moich






