POV Lyry
Siedziałam naprzeciwko Izoldy w cichej restauracji, mając przed sobą dopitą do połowy szklankę wina. Atmosfera między nami była lżejsza niż przez ostatnie miesiące, ale wciąż wyczuwało się niewypowiedziane napięcie — ślad po ranie, która wciąż się goiła.
Izolda przyjęła rewelacje o Kaelenie, Varnie i Azraelu ze spokojem, ale świadomość prawdy nie wymazała bólu spowodowanego trzymaniem jej






