Kiedy Elara skończyła mówić, wyciągnęła czip w swojej zakrwawionej dłoni.
Rogan zdawał sobie sprawę, jak bardzo był ważny. Ale go nie wziął. Nawet na niego nie spojrzał. Zamiast tego odwrócił się, chwycił apteczkę i zaczął bandażować jej ranę.
Czując jego cichą troskę, spojrzenie Elary złagodniało. – Nic mi nie jest. Czip nie był zakopany zbyt głęboko. To nie bolało.
– Jak mogło nie boleć? – Głos






