Perspektywa Luciena
Nocne powietrze było ostre, przesiąknięte zapachem sosen i krwi. Mój wilk krążył niespokojnie pod skórą, gdy prowadziłem niewielki oddział szturmowy przez pogranicze. Ziemia była wilgotna po wcześniejszym deszczu, niebo ciężkie od chmur, które groziły burzą. Doskonale. Burza należała do mnie, to ja ją wzywałem i ja nią władałem.
To nie była kampania podbojów. Jeszcze nie. Dzisi






