Z perspektywy Arii
Sen nadszedł niczym burza.
Zaczął się od ognia w moich żyłach, gorzkiego pieczenia wilczego jadu krążącego w moim ciele. Wiłam się w agonii, każdy oddech drapał płuca, które już mnie nie słuchały. Dławiłam się, kaszlałam – a z moich ust popłynęła gorąca, ciemna, niekończąca się krew.
Nade mną rozmywały się twarze, zatarte przez łzy. Dziesiątki twarzy. Członkowie watahy? Nieznajo






