POV Arii
Ognisko dopalało się, rzucając drżące cienie na zawziętą twarz Carmen, pogrążonego w milczeniu Duke’a i nieugięte spojrzenie Luciena. Wszyscy byli tacy sami – nieustępliwi, opiekuńczy i zdeterminowani, by podążyć za mną prosto w paszczę Zachodu.
– Idę z tobą – powiedział Lucien głosem twardym jak żelazo. Jego wilcza aura naparła na moją, będąc jednocześnie deklaracją dominacji i lojalnośc






