Perspektywa Sienny
— Argh! — krzyknęłam, używając resztek sił, by rozerwać łańcuchy. Ale bez względu na to, co robiłam, sytuacja była beznadziejna. Nie mogłam z tym walczyć. Nie mogłam się uwolnić.
Frustracja brała górę. Traciłam zmysły. Łzy już nie płynęły, a w mojej głowie kłębił się jedynie gniew zmieszany z bezsilnością i czystym bólem.
Musiałam tam być, przy moich dzieciach. Musiałam niszczyć






