Perspektywa Sienny
Przeszywający dźwięk przybrał na sile.
To był tylko pisk, a jednak tak intensywny; przebijał się przez moje bębenki uszne niczym cienki, długi nóż, który był w nieustannie wbijany, rozcinając wszystkie tkanki, aż nic z nich nie zostało.
Moja wilczyca warczała we mnie, walcząc z dźwiękiem, próbując go zablokować, a jednak wydawało się, że im mocniej zakrywasz uszy, tym staje się






