Głos Jamesa był chłodny, brzmiący niecierpliwością w napiętym szpitalnym korytarzu.
Scarlet znieruchomiała, jej szamotanina ustała, gdy wpatrywała się w niego z szeroko otwartymi oczami.
Joseph zerknął na Jamesa, a na jego twarzy malował się niepokój.
Widział ogromną presję, pod jaką znajdował się jego brat, i westchnął z mieszanką poczucia winy i bezradności.
Gdy Scarlet przestała wykonywać gwałt






