W oczach White’a mignął gorzki sarkazm. Nie kłócił się, zapytał tylko chłodno: — Gdzie jest Jonathan? Chcę się z nim widzieć.
— Już się widziałeś — odparł Stone. — Ostatnim razem.
— Chcę go widzieć znowu… albo zadzwoń do niego. Teraz. Natychmiast.
Emocje White’a zaczynały się sypać.
Z założonymi rękami Stone obserwował go spokojnie.
White sfrustrowany przeczesał dłonią włosy. — Nie mogę stąd wyjść






