Początkowo Dickson był spięty. Kiedy jednak zdał sobie sprawę, że nawet idąc ramię w ramię z Polinskim, nie przyciąga dziwnych spojrzeń, zaczął powoli odpuszczać.
Zawsze nosił w sobie poczucie odrzucenia samego siebie, cień pozostawiony przez tę nieprzyjemną przeszłość. Przez długi czas odrzucał wręcz całą społeczność.
A jednak teraz otwarcie szedł ulicą z innym mężczyzną i to uczucie było dziwnie






