Bryson, biorąc to pod uwagę, nie kłócił się i natychmiast kazał zawieźć samochód z powrotem do starej posiadłości. Przez całą drogę obaj nie zamienili ani słowa.
Kiedy dotarli na miejsce, Tamerin już odpoczywał, ale oni, zbierając się na odwagę, poprosili kamerdynera, by go obudził.
Tamerin spojrzał na nich z niezadowoleniem.
— Lepiej, żeby to była sprawa życia lub śmierci.
— Ojcze, to naprawdę je






