W końcu szef nie wiedział, kiedy będzie mógł po niego przyjść. Gdyby tylko się tu zjawił, te sprawy byłyby dla niego bułką z masłem.
"Malcu, owoce już są." Gospodyni przyniosła je z zaplecza i postawiła na stole, po czym dodała: "Jedz powoli. Jeśli nie wystarczy, powiedz cioci, a przyniosę ci więcej."
Elijah podniósł wzrok i uśmiechnął się lekko. "Dziękuję, ciociu."
Gospodyni spojrzała na niego ży






