„Trzy dni” – mruczy, przywiązując moje kostki do krzesła. Tylko tyle? Dla mnie to jak tygodnie. „Wkrótce dostaniesz swoje odpowiedzi”. Obserwuję go, gdy wstaje i robi kilka kroków w tył. Nie wychodzą. Po prostu tam stoją, wpatrując się we mnie pożądliwie, jakbym była kawałkiem mięsa. Marszczę brwi, słysząc kroki na żwirze. Powoli podnoszę wzrok, a moje oczy otwierają się szeroko, niemal wychodząc






