– Powinnaś właśnie gnić dwa metry pod ziemią. – Sophie syczy, utkwiając swój mroźny wzrok w Shayli, która uśmiecha się drwiąco.
– A ty powinnaś sączyć szampana w jakiejś pretensjonalnej restauracji, ale... oto jesteśmy – mruczy Shayla, krzyżując ramiona na piersi. – Pomarańczowy naprawdę nie jest twoim kolorem. Chociaż nieźle komponuje się z tymi podbitymi oczami, z którymi się tu obnosisz. – Naci






