– Co, a ty nie zrobiłaś tego samego z Sebastianem? – Gideon chwycił moją lewą dłoń i uniósł ją, machając mi nią przed twarzą tak, by złoty pierścionek błysnął w słońcu.
Zaczerwieniłam się i szarpnięciem wyrwałam rękę. – To było co innego.
Uniósł jedną brew. – Oświeć mnie.
Otworzyłam usta, po czym zaraz je zamknęłam.
– Słuchaj – powiedział. – Ewidentnie oboje prowadziliśmy tu własne gierki, Avery.






