Perspektywa Avery
W nowym gabinecie pachniało świeżym drewnem, czystym powietrzem i herbatą, którą zaparzyłam w dzbanku na rogu biurka. Trzeba przyznać, że było to o niebo lepsze niż dusząca wilgoć starej szklarni. O wiele lepsze, nawet jeśli wiedziałam, że całe to miejsce było tylko słabo maskowaną próbą udobruchania mnie przez Sebastiana.
Było późno. Pracowałam długo po porze, w której powinnam






