Zamknęłam książkę i podeszłam do jednej z półek magazynowych, gdzie poukładałam suszone zioła. Wysunęłam szufladę i wyjęłam pęczek, po czym wróciłam do stanowiska pracy, zaczęłam go rozrywać i wrzucać do moździerza, by go rozetrzeć.
— Co to jest? — zapytał Gideon, podchodząc do mnie od tyłu.
— Ashwagandha. Pomoże wesprzeć jego układ odpornościowy i zadziała odprężająco.
— Hm. — Gideon oparł dłonie






