POV Gideon
Sebastian i ja wyszliśmy z namiotu z powrotem w błoto i deszcz, i rozejrzeliśmy się.
— W którą stronę? — zapytał.
Przykucnąłem i przycisnąłem dłoń do ziemi. Deszcz zmył większość śladów, ale w błocie wciąż widniały słabe odciski. Odciski butów, zmierzające dalej na wschód.
— Tędy.
Ruszyliśmy biegiem bez zbędnych pytań. Las był plątaniną cieni i deszczu, gałęzie smagały nas po twarzach,






