Usiadłam, a kelner pojawił się niemal natychmiast, pytając, czy czegoś sobie życzę. Zamówiłam wodę. Udziałowcy mieli już przed sobą drinki, w połowie opróżnione szklanki z whiskey i szkocką. Oczywiście wszystko na mój rachunek.
– A zatem – zaczął pierwszy mężczyzna, opierając się na krześle. – Przejdźmy do rzeczy. Od kilku miesięcy docierają do nas niepokojące wieści na temat miejsca pani pobytu.






