Punkt widzenia Gideona
Telefon zadzwonił tuż po północy.
Siedziałem w gabinecie, przeglądając raporty watahy, które zaniedbywałem przez ostatnie kilka dni, gdy ekran telefonu rozświetlił się imieniem Tegana.
Odebrałem natychmiast. – Masz wyniki?
– Nie. – Jego głos brzmiał szorstko, chrapliwie, jakby wcześniej krzyczał. Albo warczał. Może jedno i drugie. – Znalazła mnie.
Usiadłem prosto. – Co?
– Av






