Nie odpowiedziała od razu; po prostu wpatrywała się w ring z zaciśniętą szczęką w sposób, jakiego u niej nigdy nie widziałam. Widok tak zmartwionej Melissy, która zazwyczaj była spokojna i uśmiechnięta, sprawił, że krew ścięła mi się w żyłach.
– Melisso – powtórzyłam.
W końcu na mnie spojrzała. – Martwię się o Gideona.
Gwałtownie odwróciłam głowę w jej stronę. – Dlaczego?
Zawahała się, a potem zni






