Następnego dnia była sobota.
Dźwięk dzwoniącego telefonu obudził Jenny ze snu. Wyciągnęła rękę spod kołdry i odebrała połączenie.
„Halo? Kto to… O, to ty, Evan… Gdzie powiedziałeś, że jesteś?” Jenny usiadła na łóżku, przecierając oczy. Jeśli dobrze usłyszała przed chwilą, wydawało się, że Evan mówi, iż jest tuż przed Zamkiem Walterów. Po chwili Jenny oprzytomniała. „Dobrze, wyślę kamerdynera, żeby






