Benjamin pochylił się do ucha Wendy. „A nawet jeśli to ja? To oni pierwsi cię dręczyli. Co, nie cieszysz się?”
Wendy pokręciła głową i roześmiała się. „Jak mogłabym się nie cieszyć? Jestem wniebowzięta. Z tego żartu będę się śmiać przez cały rok”.
Świadomość, że Benjamin ukarał Smithów w jej imieniu, głęboko ją poruszyła. Mimo to westchnęła. „Trochę szkoda jednak... tego luksusowego auta. Tyle pie






