DŹWIĘK SKRZYPIENIA, przemieszany z ich jękami i oddechami, wypełnił całą chatę. Sorin poruszał się powoli, a jego męskość rozciągała Aethrę, wypełniając ją całkowicie. Całował ją z taką czułością, delikatnie i miękko, dając jej czas, by mogła się do niego przyzwyczaić. Choć nie był to ich pierwszy raz, w jakiś sposób wydawał się nowy – być może dlatego, że tym razem oboje byli trzeźwi.
– Wszystko






