Aerys
Musiałem pilnie wracać do domu, ale nie mogłem odejść bez Elizabeth.
Moja partnerka zręcznie unikała jakichkolwiek interakcji ze mną sam na sam. Tym razem jednak udało mi się zapędzić ją w kozi róg przy barku.
— Czy życzysz sobie czegoś konkretnego? — zapytała, nie odwracając się do mnie, gdy przeszukiwała wybór whisky.
— Nie, chciałem tylko, żebyśmy porozmawiali — odparłem. Westchnęła i






