Nie słuchając nic więcej, odwróciłam się i pobiegłam w stronę granicy. Coen zmienił się w swojego likana i biegł tuż za mną. Dotarłam tam w siedem minut.
Na granicy stało wielu żołnierzy, wszyscy wyglądali na podenerwowanych. Natychmiast dostrzegłam Chucka. Jego oczy ciskały gromy, a wokół niego roztaczała się aura alfy. Przybył ze swoimi wojownikami. Wyglądali groźnie, niektórzy byli nawet w swo






