Gdy złote słońce chyliło się ku horyzontowi, rzucając ciepły, bursztynowy blask na otwartą przestrzeń, długi stół był już nakryty do kolacji. Kiera i Cillian, wraz z jej dziadkami, zebrali się pod baldachimem migoczących gwiazd.
Powietrze wypełniał apetyczny zapach pysznego, domowego posiłku. Pani Anderson przeszła samą siebie, a kolejne dania zdawały się pojawiać bez końca, każde bardziej kuszące






