Wszyscy goście rozeszli się już do domów.
Zostali tylko Cillian, Valerie i Xavier.
— Był dzisiaj taki szczęśliwy — powiedziała Valerie z delikatnym uśmiechem na twarzy.
— Tak, bez wątpienia był — odpowiedział Xavier.
— Czy nie uważasz, że on potrzebuje teraz ojca? Kogoś, kto by się nim zaopiekował, kto uznałby go za swojego. Kogoś, kto byłby dla niego najlepszym przyjacielem — nie takim, jakich po






