Wilma załkała, choć wcale tego nie chciała. Choć bardzo pragnęła wydawać się silna, nie mogła powstrzymać płaczu.
Gdy jej łzy wyschły, Sophie otworzyła przed nią drzwi. – Wsiadaj! Odwieziemy cię. – Nie sądzę, by była w nastroju do jedzenia. Równie dobrze mogę odwieźć ją do domu, żeby odpoczęła.
– Chciałam was wszystkich zaprosić na posiłek za to, że tak bardzo mi pomogliście, pani Sophie. – Oczywi






