Nagle poczuł, jak tonie w smutku. Jego niegdyś niedoskonała rodzina prysła jak bańka mydlana.
Doświadczał teraz czegoś gorszego niż bieda i niedoskonałości — nie miał już zupełnie nic.
Naprawdę nie zostało mu nic, ani w sensie materialnym, ani duchowym.
Nagle poczuł zawroty głowy.
Czekając na windę, Marilyn dogoniła Jaya i bezczelnie chwyciła go za rękę, błagając: „Proszę, nie ignoruj mnie, kochan






