Sonia zmarszczyła brwi, odbierając od niego kosz; był tak ciężki, że była pewna, iż waży ponad dziesięć funtów.
Charles pomógł jej postawić kosz na biurku i wyjaśnił:
— To nic takiego. Skoro tak bardzo je lubisz, mama specjalnie przywiozła więcej i kazała mi je dostarczyć, bo rzadko odwiedza babcię. Nie wie, kiedy będzie następna okazja, więc wzięła tyle, żeby starczyło ci do jej kolejnej wizyty.






