W końcu... Lianyi nie doświadczyła zbyt wiele z mrocznej strony życia, w przeciwieństwie do niej, która w więzieniu napatrzyła się na tyle mroku, że czasami brakowało jej nawet sił na płacz.
– Pff! – Qin Lianyi wypluła pudding, którego jeszcze nie zdążyła przełknąć, i szybko chwyciła chusteczkę, by się wytrzeć. Następnie rzekła do Ling Yiran: – Żartuj chociaż wtedy, gdy nie jem, Yiran. Tym razem p






