– D-dzień dobry – szybko odpowiedzieli państwo Qin.
Pan Qin zaprosił Bai Tingxina, by usiadł, podczas gdy pani Qin odciągnęła córkę na bok. – To jest twój chłopak? Nie jest to ktoś, kogo wynajęłaś, by udawał?
Qin Lianyi przewróciła oczami. – Możesz po prostu pomyśleć o nim jako o aktorze, którego zatrudniłam.
Pani Qin była zirytowana. – Co za dziecko! Jak możesz tak mówić! Dobrze, idź podać herbat






