– Zachary! Ty... Jesteś zbyt apodyktyczny! – Nagły wybuch szoku i gniewu sprawił, że Garrison ryknął niczym dzika bestia. Przestał dbać o swój wizerunek i mocno chwycił Zachary’ego za wyłogi kołnierza, a z jego oczu zdawały się strzelać wiązki lasera.
– Daję ci dwie sekundy na puszczenie jej. W przeciwnym razie nie miej do mnie pretensji, jeśli cię zaatakuję!
– O? – odparł Zachary z lekceważącym u






