Kroki Everly niosły się echem w pustym holu jej byłej firmy, a wypolerowane marmurowe podłogi lśniły w ostrym świetle jarzeniówek. Gdy jechała windą na ostatnie piętro, jej serce biło mocno w piersi – w jej żyłach mieszały się lęk i determinacja.
To było to – moment, którego zarazem się obawiała, jak i na który czekała. Po tygodniach starannego planowania i ustalania strategii z Desmondem nadszedł






